Pisałem niedawno o sąsiadce w związku z
paleniem przez nią papierosów na klatce schodowej. Ale to nie tylko to, a o
czym warto napisać, choć inni mieszkańcy klatek schodowych w blokach w
naszej Spółdzielni Mieszkaniowej chyba takich problemów nie mają. A chodzi mi o
ciągle nierozwiązany problem ze stawianiem przez moich sąsiadów spod podłogi
rowerów na ganku przed wejściem do klatki i przy schodach prowadzących do
piwnicy. To bardzo przeszkadza przy wejściu, jakby nie było – również mojego
domu i zagradzając drogę przejściową utrudnia się, w razie czego, akcje gaśniczą
czy ratowniczą.
Pisałem już o tym w formie lajtowej, ale
jakoś nikt nie zareagował.
http://boleslawstawicki.blogspot.com/2013/11/zwierzenia-bekitnego-skadaka.html
http://boleslawstawicki.blogspot.com/2013/11/zwierzenia-bekitnego-skadaka.html
Czy coś od tamtej pory się zmieniło? Ano zmieniło się. Po moich wielokrotnych interwencjach w Spółdzielni, w tym również na piśmie, sąsiadka otrzymała nakaz, zabraniający jej, czy im, stawiania rowerów w klatce schodowej i na ganku. Oczywiście nic to nie dało i rowery stawiane są nadal bez krępacji i żenady. I jestem przekonany, że robi się to specjalnie, skoro tuż pod nosem stoi stojak na rowery i najczęściej pusty.
Czy Spółdzielnia pod dyrekcją prezesa Tadeusza
Derenowskiego coś może w tej sprawie jeszcze zrobić? Ano gówno może. A i mi już
znudził się widok pracowników w administracji Spółdzielni bezradnie rozkładających
ręce i znudziły mi się obietnice kolejnej rozmowy z wrednymi sąsiadami.
Jeżeli już jesteśmy przy Spółdzielni, to
z ramienia Spółdzielni mamy jeszcze w klatce gospodarza. Niestety i on „jest za
mały”, aby sprawę rowerów stawianych pod nogi sąsiadów ugryźć.
Czy coś od tamtej pory się zmieniło? Ano
zmieniło się. Teraz zdarza się często, że stoją dwa rowery spięte razem, w
wielkiej komitywie. To, oczywiście rowery sąsiadów.
A, żeby czasami kto nie wpadł na pomysł,
aby rower przestawić na stojak, najlepiej jest przypiąć go do rury kaloryfera. I wszystko niezgodnie z przepisami PPOŻ.
Panie Prezesie Tadeuszu Derenowski! Czy
zanim Pan odejdzie na zasłużoną emeryturę, jest Pan w stanie rozwiązać ten
problem? Może nasłać na sąsiadów Straż Miejską? A może policję w osobie dzielnicowego?
A może dać jakieś upomnienie lub zgłosić sprawę do Straży Pożarnej? Ma Pan
jakiś pomysł?
Myślę, że nie. Prezes przecież nie jest
od użerania się z członkami Spółdzielni.
I tak, zapewne, przyjdzie pozostać z tym
problemem samemu. Jak zawsze w przypadku w relacjach z wrednymi sąsiadami.
A może Ktoś ma jakiś skuteczny pomysł na rozwiązanie tej sprawy?
A może Ktoś ma jakiś skuteczny pomysł na rozwiązanie tej sprawy?
Tylko i wyłącznie zgłosić do Straży Miejskiej. To ewidentne zakłócanie ciągu komunikacyjnego należny się pouczenie lub mandat.
OdpowiedzUsuńSpółdzielnia/Administracja w każdej sprawie jest bezradna, a pieniądze jest komu brać.
Panie Bolku nie ma się co czaić, zgłaszać bez krępacji na Straż M.
To żadne donoszenie ale dbanie o bezpieczeństwo mieszkańców danej klatki.
Wykręcić im wentylki !
OdpowiedzUsuńCo do wentylków to właśnie mi wykręcono, gdy zostawiłem niedawno rower pod swoją piwnicą. I w dodatku ukręcono dynamo. Tylko jedna osoba mogła to zrobić, ale palcem wskazywał nie będę, bo nie widziałem.
UsuńI dobrze
UsuńIstnienie Państwa jest ściśle związane obowiązującym w nim prawem. Obowiązujące to znaczy stosowane niezależnie od czyjegoś widzimisię. .Regulamin domowy jest prawem, którego egzekwowanie należy do prezesa spółdzielni. Jeśli tego nie robi powinien być natychmiast odwołany przez radę. Jeśli rada tego nie uczyni także powinna zostać natychmiast rozwiązana przez spółdzielców. Od czasu poniechania swych obowiązków przez w/w organy spółdzielni, każda złotówka wypłacona osobom zajmującym te stanowiska jest świadczeniem nienależnym. Dlaczego to nie działa? Czy jak już w przypływie szczerości, przyznała grupa trzymająca władzę, nasze państwo istotniej jedynie teoretycznie? Czy opisany przez Pana przypadek jest tego kolejnym dowodem.? Czy państwo i jego prawo istnieje teoretycznie można się przekonać w ten oto sposób:
OdpowiedzUsuńArt. 54. Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych,
podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
Art. 67. § 1. Kto umyślnie uszkadza lub usuwa ogłoszenie wystawione publicznie przez instytucję państwową, samorządową albo organizację społeczną lub też w inny sposób umyślnie uniemożliwia zaznajomienie się z takim ogłoszeniem,
podlega karze aresztu albo grzywny.
Przytoczone przepisy pochodzą z obowiązującego kodeksu wykroczeń a na ich straży stoi urząd prokuratorski cyt.
Art. 3. 1. Zadania określone w art. 2 Prokurator Generalny i podlegli mu prokuratorzy wykonują przez:
1) ....
3) podejmowanie środków przewidzianych prawem, zmierzających do prawidłowego i jednolitego stosowania prawa w postępowaniu sądowym, administracyjnym, w sprawach o wykroczenia oraz w innych postępowaniach;
....
8) współdziałanie z organami państwowymi, państwowymi jednostkami organizacyjnymi i organizacjami społecznymi w zapobieganiu przestępczości i innym naruszeniom prawa;
(USTAWA z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze)
I tu jest rola dla świadomego swych praw obywatela. Jeżeli zechce spróbować jak to jest w państwie prawa...
witam,
Usuńmój rower stał w piwnicy pod schodami nie zastawiał drogi ewakuacyjnej ani sąsiadowi dostępu do piwnicy ani dostępu do pomieszczeń ogólnodostępnych.Któregoś dnia został wywieziony przez firme sprzatającą ,firma twierdzi że sprzątaczka ma światka że wieszała informacje o tym że będą sprzątane ganki piwnic ale lokatorzy z 8 na 15 mieczkań nie widzieli takiej kartki reszty sąsiadów nie pytałam ,na koniec usłyszałmże rower wywieziony na skup złomu ale chłopaki nie pamiętają który bo tyle tego wyworzenia mieli.dodam że zostały jeszcze dzwi od sąsiadki wywiezione ale te dobre bo zepsute nadal stoją jak i stolik i pęknięte akwarium,dlaczego tego nie zabrali,?dlaczego rower który był zapięty a zatrzas na tylne koło.dostaje odpowdzi takie że mam pogodzić się i już.nie wiem co zrobić ?