13 stycznia 2015

Zimno, ciepło, gorąco!

    Jest taka ciekawa i nie wymagająca zbytniego intelektualnego wysiłku zabawa, polegająca na odnajdywaniu rzeczy poprzez uczciwe naprowadzanie. Każdy zna – „zimno, ciepło, gorąco”. Dobrze potraktowana zabawa może być bardzo atrakcyjna, jak również wyzwalać nawet emocje. Rozumne, kierowane do celu, załóżmy, dziecko, poprzez „zimno” i „ciepło” jest ufne, że prowadzone jest uczciwie, a na końcu na pewno odnajdzie to, czego się spodziewa. Kulminacja zabawy następuje przy „gorącym”. To „gorące” nie zawsze musi kojarzyć się z ogniem, ale, chyba najczęściej tak jest.

            Przy zabawie występują trzy znaczące hasła: zimny, letni, gorący. I choć to tylko zabawa, to gdyby te hasła potraktować również w odniesieniu do człowieka, ale w innym kontekście, zabawa przekształca się w poważną kwestię. Źródło tej kwestii znajdujemy w Apokalipsie św. Jana w rozdziale 3,14-22. Ze względu na niewielką objętość tekstu, przytoczę go w całości:

List do Kościoła w Laodycei

Aniołowi w Laodycei napisz:
To mówi Amen.
Świadek wierny i prawdomówny,
Początek stworzenia Bożego:
Znam twoje czyny, że nie jesteś zimny ani gorący.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
mam cię wyrzucić z moich ust.
Ty bowiem mówisz: „jestem bogaty” i „wzbogaciłem się”, i „niczego mi nie potrzeba”,
a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości,
i biedny, i ślepy, i nagi.
Radzę ci kupić u mnie
złota w ogniu oczyszczonego,
abyś się wzbogacił,
i białe szaty,
abyś się odział,
i aby nie widziano twojej haniebnej nagości,
i balsamu do namaszczenia twoich oczu,
abyś przejrzał.
Ja wszystkich, których kocham, karcę i wychowuję.
Bądź więc gorliwy i nawróć się.
Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto usłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze mną.
Zwycięzcy dam zasiąść ze sobą na moim tronie,
jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.
Kto ma uszy, niech usłyszy, co mówi Duch do Kościołów.

            Proszę się nie bać, tekstu nie będę tłumaczył, ale skoncentruję się na tych trzech, występujących w tym liście słowach - zimny, letni, gorący, choć swoją drogą, jeśli mogli to bez trudności zrozumieć mieszkańcy Laodycei dwa tysiące lat temu, to dlaczego my, tacy mądrzy, nie mielibyśmy pojąć, o co w tym liście chodzi?
            To „Obyś był zimny albo gorący”, przy jednoczesnym jakby lekceważeniu tego „letniego”, to często słyszany zwrot. Rozumiem znaczenie tego zwrotu, ale stałem się „jeszcze mądrzejszym” po przeczytaniu wywiadu z bp. Grzegorzem Rysiem w „Gościu Niedzielnym” z 23 listopada 2014 r. pt. „Mamy czas”. Rozmowa ta jest fragmentem najnowszej książki biskupa – „Dzieci Królestwa”. Cytuję:

            Masz być „zimny albo gorący” (por. Ap 3,15). Królestwo Boga wymaga decyzji po stronie człowieka i to decyzji, która jest radykalna. To nie może być takie ciepełko, w którym nie ma ognia. Ten tekst z Apokalipsy, list do Kościoła w Laodycei, ma bardzo wymowny kontekst. Niedaleko od Laodycei znajdują się ciepłe źródła w Hierapolis (dziś: Pamukkale). To są ciepłe źródła, które zawsze były uważane za lecznicze. Ludzie jeździli zaznawać leczniczej mocy tej ciepłej wody. Ta woda, kiedy dociera do Laodycei, jest wystudzona, ale nie jest jeszcze zimna. Tego się nie da pić. Można wyłącznie zwymiotować. To jest bardzo mocny obraz. Gorący albo zimny: gorący jest uzdrawiający, zimny nadaje się do picia, chłodzi w tym klimacie. Natomiast taki letni niczemu nie służy.

            Dzieci królestwa to jest najpierw kategoria ludu Bożego. Aktualnie dotyczy przede wszystkim chrześcijan. My jesteśmy obywatelami królestwa Bożego i nic się tutaj nie zmieniło. Mamy je w sobie, ale możemy stawiać mu opór. Dlaczego mówimy o byciu gorącym lub zimnym? Bo cała rzeczywistość królestwa Bożego to jest kwestia stosunku do osoby. Nie do żadnej abstrakcyjnej prawdy, tylko do osoby. Najgorsza rzecz wobec człowieka to być obojętnym.

            Koniec cytatu.

            Patrząc na ludzi, na ich zachowania, najczęściej należałoby ich określić właśnie mianem obojętnych, letnich. Objawia się to w różnych stwierdzeniach: to do mnie nie należy, ja się nie wtrącam, proszę dać mi spokój, ja niczego nie widziałem, od tego jest policja, to nie moje, jestem do tego za mały. I tak naprawdę nie trzeba wcale dużo, aby nie być za małym, aby być zimnym albo gorącym.



           



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę o tematyczne, nie obraźliwe i kulturalne komentarze.