Nie
tylko zafascynowany jestem wierszami mojego Przyjaciela Stanisława Wojnara, ale
i pani Elżbiety Żukrowskiej z Choszczna, i pani Krysi Sz. aż z Kolonii. To
dłuższa, ciekawa historia znajomości. Swojej fascynacji nie jestem nawet w
stanie wyrazić podziękowaniem za tę twórczość.
Jest jednak tu blisko, nawet bardzo
blisko Miłosz Kawończyk, który pisze po prostu sercem. Jego wiersze powstają,
jak mniemam, ad hoc - na poczekaniu. Może nawet nie zdąży ich zapisać, bo one
są, jak pisałem w sercu. To, że czasami je nam pokaże, to dla nas łaska. Wrażliwa
dusza i wyczucie rytmu może dawać do myślenia, że to po prostu hip-hop czy rap –
i w takiej nieuporządkowanej, wydawałoby się, formie przedstawia je na Facebooku,
nie dbając zupełnie o żadne kanony. Spontan.







